top of page
Szukaj

O milości

  • terapiaolesnica
  • 21 lis 2025
  • 2 minut(y) czytania

Czasem miłość wślizguje się nam w życie jak ciepło pod skórę - nieproszona, a jednak rozpoznawalna, jakby od zawsze miała tam swoje miejsce.

Innym razem wdziera się gwałtownie, naruszając porządek, który tak pieczołowicie budowaliśmy i odsłania pęknięcia, o których wolelibyśmy nie wiedzieć.


Judith Pickering w "Kochać. Terapeutyczne ścieżki ku miłości" napisała:


"Miłość przenika do historii naszego życia niezależnie od tego, czy wolelibyśmy się jej całkiem pozbyć, czy czerpiemy z niej inspirację. Silne zaangażowanie w relację z drugą osobą to jedno z największych radości człowieczeństwa. Dzięki niemu mierzymy się sami ze sobą, naszymi lękami i porażkami. Sprzeczamy się, walczymy i popełniamy błędy. Zakochujemy się w sposób nieodpowiedni i nierówny. Cierpienie i rozczarowanie miłością wydają się czasami nieznośne. A jednak, kiedy miłość (po raz kolejny) rzuca nam rękawicę, czy możemy się oprzeć i jej nie podnieść?"


Może siła kochania tkwi w tym, że nawet wtedy, gdy dotyka nas jak zranienie, niesie w sobie obietnicę ruchu - drgnięcia, które przypomina, że jeszcze żyjemy, i że coś w nas domaga się odpowiedzi.


Ta myśl znalazła dla mnie odbicie w historii Julii Margaret Cameron - kobiety, która odkryła swoją miłość do fotografii w wieku 48 lat, gdy dostała od córki aparat.


Usłyszała: "Mamo, spróbuj fotografii, może zabawi Cię to w Twojej samotności we Freshwater"


I tak 1863 roku przykładna, nieco znużona żona sędziego dała się ponieść miłości i stała się jedną z najciekawszych fotografek swojej epoki.


Słynęła z portretów pozbawionych konwencjonalności. Fotografowała tak jak czuła. Często bliskie kobiety ze swojego otoczenia w naturalnych wyrazach twarzy.


Czasami robiła zdjęcia dzieci z anielskimi skrzydłami.


Uskrzydlone fotografie noszą w sobie coś z wdzięczności wobec córki - tej, od której wszystko się zaczęło.


Podarowany przez jej anioła aparat stał się dla niej iskrą: czymś, co rozświetliło rutynę i tchnęło w życie nowy ruch. A portrety ludzi, których fotografowała, nabrały miękkiego, tkliwego poruszenia, jakby wymykały się spod konwencji tamtej epoki.


Może zatem miłości naprawdę nie da się oprzeć?


Czy tam, gdzie coś porusza nasze serce, może rodzić się siła zdolna przemieniać nasze życie?


Może warto zaufać temu, co w nas drga, i pozwolić temu uczuciu prowadzić nas do nowego doświadczenia.


Cytat z ksiązki Judith Pickering w "Kochać. Terapeutyczne ścieżki ku miłości", Oficyna Wydawnicza Fundament Warszawa 2023



Fot. Julia Margaret Cameron

 
 
 

Komentarze


tel. 660679486

©2019 by terapia.olesnica. Proudly created with Wix.com

bottom of page