O nieświadomości
- terapiaolesnica
- 7 lis 2025
- 2 minut(y) czytania
Nieświadome towarzyszy nam w każdej chwili
Czasem wystarczy zapach mandarynki, widok budynku czy dźwięk silnika, by poruszyć całą sieć wspomnień - takich, których nie uświadamiamy sobie wprost, a jednak wciąż w nas działają i nas budują.
Nie zawsze wiemy, dlaczego coś w nas porusza. Dlaczego jeden widok budzi ciepło, a inny - niepokój. Ale w każdym z tych momentów coś z naszego nieświadomego „ja” daje o sobie znać.
Wielość i różnorodność, które nosimy w sobie - w tym, co nieświadome - świadczą o tym, jak złożonymi istotami jesteśmy. Gdy zaczynamy siebie zgłębiać, nasze życie psychiczne okazuje się bardziej podobne do bogactwa fauny i flory niż do jednoznaczności i prostoty.
Psychoterapeuta może pomóc w tym, by to, co nieświadome, a istotne w danym momencie życia, stało się bardziej rozpoznane.
Dzięki temu możemy zobaczyć sens swoich reakcji, emocji i powracających wzorców.
Praca z nieświadomością pozwala lepiej poznać człowieka, którym jesteśmy oraz świat, w którym żyjemy.
Psychoterapia uczy słuchania własnego świata, zanim zaczniemy go upraszczać. Ciekawość i uważność chronią nas przed pozorną jednoznacznością siebie, świata i innych.
Myślę, że właśnie uproszczenia, którymi tak często posługuje się współczesność, w szczególny sposób oddalają nas od żywego kontaktu z samymi sobą i z innymi.
Psychoterapia daje przestrzeń, w której można usłyszeć to, co w nas ciche, nieoczywiste, a jednak ważne.
Christopher Bollas o tym, jak codzienność splata się z nieświadomym:
"Nie trzeba być psychoanalitykiem, by wiedzieć, że każdego dnia, kiedy zajmujemy się zwykłymi, codziennymi sprawami, jednocześnie nieświadomie postrzegamy wydarzenia wokół nas. Czyniąc to, zarazem nieświadomie myślimy o tych wydarzeniach i łączymy je z wcześniejszymi życiowymi doświadczeniami; niektóre z nich mogą zostać użyte podczas powstawania marzenia sennego następnej nocy.
Niewielka część z tego, o czym myślimy nieświadomie, pojawia się w świadomości i na powrót z niej znika.
Przejeżdżając obok mleczarni, mogę pomyśleć o wczesnym dzieciństwie, kiedy mieszkałem na wsi. Może mi się przypomnieć, jak co tydzień jeździłem z dziadkiem do mleczarni i jak garściami wsuwaliśmy przez ogrodzenie pędy wysokiej trawy, żeby krowy – te ogromne, prychające bestie – otworzyły paszcze ze swoimi przypominającymi papier ścierny jęzorami, by chwycić poczęstunek. Mogę o tym pomyśleć świadomie, ale niekoniecznie. Gdybym poszedł dalej za tymi wspomnieniami, mógłbym dodać dziesiątki kolejnych wrażeń z moich wizyt w mleczarni. Mógłbym napisać o tym, jak dziadek brał mnie do swojego Forda T, sadzał mnie sobie na kolana i pozwalał kręcić kierownicą; o tym, gdzie zatrzymywaliśmy się na lody; o tym, jak odwiedzaliśmy magazyny z paszą, gdzie mogłem wspinać się po małych górach zboża.
Ale wyobraźmy sobie, że przejeżdżając koło nowoczesnej mleczarni, nie myślę o żadnym z tych wspomnień. Nie pojawiają się w mojej świadomości. Mógłbym zwrócić się do mojej żony i dzieci i zapytać: „Macie ochotę zatrzymać się na lody?”.
Czy byłbym świadomy połączenia między przejeżdżaniem obok mleczarni a wyprawami z dziadkiem? Prawdopodobnie nie. Ale najwyraźniej to wszystko jest w moim umyśle – widzimy to dzięki skojarzeniom, które pojawiają się po tym, jak zauważę „obiekt wywołujący”¹ – mleczarnię. Jest to więc coś, o czym myślę nieświadomie. I ten „ja”, który myśli w ten sposób, jest znacznie bardziej skomplikowanym „ja” niż ten „ja”, który myśli świadomie." *
*Ch. Bollas, Niekończące się pytanie, Oficyna Wydawnicza Fundament, Przekł. Agata Buszman, Anna Czownicka, Warszawa 2021, s.11-12




Komentarze