O Settingu
- terapiaolesnica
- 7 lis 2025
- 2 minut(y) czytania
SETTING
Setting to stałe ramy terapii – zasady i rytm spotkań, które dają poczucie bezpieczeństwa i ciągłości.
To także przestrzeń, która potrafi pomieścić nasze najbardziej kruche i zależne części.
Chroni prywatność, pozwala słuchać i tworzy warunki, w których może wydarzyć się proces.
To szczególne „miejsce terapii”, jej żywy organizm – środowisko, w którym myśl i uczucia mogą znaleźć swój kształt odnajdując się w rytmie.
A dokładniej..
Anna Ferruta w tekście "Setting analityczny i przestrzeń dla Innego":
Ogden (2004) pisze, że pojęcie holdingu jest „zwodniczo proste”: daje dziecku poczucie ciągłości jego istnienia w czasie (going-on-being)[1]: „fraza, która w całości jest czasownikiem, pozbawiona podmiotu. Fraza, poprzez którą udaje się oddać uczucie ruchu w doświadczeniu bycia żywym w czasie, nim dziecko stanie się podmiotem”[2].
Z drugiej strony, odnosząc się do settingu Ogden (1996) pisze, że technika musi służyć procesowi psychoanalitycznemu, a nie na odwrót. Rozważa takie kwestie jak częstotliwość sesji i korzystanie z kozetki. Pokazuje, że dialektyczne wzajemne oddziaływanie stanów reverie analityka i pacjenta, które kulminują się w tworzeniu intersubiektywnego analitycznego trzeciego, wymaga warunków ekstremalnej prywatności, na której straży musi stać technika psychoanalityczna.
Setting jako aspekt techniki charakteryzuje się zapewnianiem warunków dla słuchania – jest „kanwą [która] może mówić” (Bollas, 1999) czy nieczłowieczym środowiskiem (Searles, 1960) – by podmiot mógł odczuwać, że jest w bezpiecznej przestrzeni, w której nie będzie narażony na nakazy, odwet, intruzję, jednostronne odrzucenie czy wykluczającą identyfikację, ale będzie w stanie skorzystać z umysłu oddanego mu do dyspozycji, w celu wystawienia sztuki o miłości, nienawiści, lęku, przyjaźni, kreatywności, szczęściu, tęsknocie czy bólu – z teatru, w którym wreszcie ma przestrzeń i czas, by stworzyć portret tak wielu postaci, iloma czuje, że potencjalnie może się stać, bez bycia zmuszonym do dokonywania przedwczesnych wyborów i bez utraty spójności swojego self. "
[1] (przyp. tłum) Najczęściej na polski tłumaczy się tę frazę jako „ciągłość istnienia”, co nie oddaje myśli Ogdena. W języku angielskim są to dwa czasowniki „going” (imiesłów od „iść” - „go”) oraz „being” (imiesłów od „być” - „be”)
[2] Ogden stwierdza, że w pierwotnym macierzyńskim zaabsorbowaniu matka nie prezentuje się jako podmiot, ale stawia się w miejscu dziecka – jako że rozdarłaby inaczej delikatną tkankę nowo narodzonej ciągłości istnienia – by ułatwić mu ponowne zjednoczenie i integrację kawałków doświadczenia. Dziecko musi następnie zinternalizować to trzymanie i stworzyć matrycę własnego umysłu, wewnętrzne trzymające środowisko; to umożliwi mu samodzielne radzenie sobie z rozciągającą się w czasie sytuacją emocjonalną. Dziecko doświadcza siebie jako jedności w czasie i pomimo emocjonalnych wahań oraz jako zdolne do przekształcania.




Komentarze