top of page
Szukaj

w pół kroku, w geście niemożliwości, w nie byciu już

  • terapiaolesnica
  • 24 paź 2025
  • 2 minut(y) czytania

Fotografia, wynaleziona po to, by zatrzymywać czas w obrazie, paradoksalnie najpełniej ujawnia jego upływ.


Każdy kadr — nawet najbardziej żywy — jest przecież zapisem chwili, która już minęła. Zatrzymujemy moment, ale w tej samej chwili ujawniamy jego brak. Patrząc na zdjęcia, przywołujemy to, czego już nie ma.


To, w jaki sposób posługujemy się narzędziami mającymi wyrazić nasze doświadczenie — aparatem, językiem, gestem — często odsłania więcej, niż jesteśmy w stanie świadomie w sobie mieć.


W samym akcie tworzenia, w zmaganiu z formą, odbija się istota naszych wewnętrznych prób: uchwycić coś, co nie daje się uchwycić, w znaczeniu mieć, posiadać raz na zawsze. Nieważne, czy fotografujemy, piszemy, porządkujemy, czy milczymy — dopiero z dystansu widzimy, czym naprawdę były dla nas te wysiłki.


Marcin Wicha, w książce „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, porządkuje wspomnienia i rzeczy po zmarłej matce. Snując opowieść żałobną wokół tej, która „zawsze stawała pół kroku poza kadrem”, uchwycił sprzeczność tego doświadczenia z niezwykłą czułością i precyzją:


„Po śmierci matki znajoma pokazała mi album.

– Tu jest wiele zdjęć Joasi – powiedziała.

Z uprzejmą miną przewracałem strony. Nigdzie jej nie znalazłem. Matka nie lubiła się fotografować. Bezbłędna intuicja zawsze wskazywała jej miejsce tuż obok, pół kroku poza kadrem. Tyłem do obiektywu. W ostateczności znajdowała kogoś, kto w kluczowym momencie wyprostuje się, wzruszy ramieniem, zamacha – i na zawsze ją przesłoni.”


Może w tym fragmencie zawarta jest intuicja, że obraz nie potrafi oddać prawdy o obecności — że każde zdjęcie ją przesłania. Kiedy po jej śmierci syn przegląda album, widzi nie tyle brak wizerunku, co obraz braku. „Z uprzejmą miną przewracałem strony. Nigdzie jej nie znalazłem” — pisze. Bezbłędna intuicja zawsze wskazywała jej miejsce tuż obok, pół kroku poza kadrem. Tuż obok, nieobecna półkrokiem za życia. Pół kroku poza obecnym już życiem bez niej.


Ten półkrok to granica między doświadczeniem a jego wyrazem. Dopóki coś się dzieje, jest niewyrażalne. Dopiero gdy próbujemy to nazwać — słowem, obrazem, gestem — staje się uchwytne, ale już przekształcone.


W tym sensie fotografia staje się metaforą pamięci i żałoby. Robimy wiele, by coś zachować, a jednak każde zachowanie jest już formą utraty. Uporządkowane przedmioty, wspomnienia, zdjęcia — to próby okiełznania nieobecności skrawków naszego życia, które wymyka się wszelkim formom zapisu.


Może tam, gdzie niczego i nikogo nie da się już mieć, zatrzymać, zaczyna się prawda o naszym doświadczeniu.

Prawda o tym, że nasze doświadczenie nieistniejące już będzie w kadrach naszej psychiki — w pół kroku, w geście niemożliwości, w nie byciu już.


Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Wyd. Wydawnictwo Karakter


Wspomnienie #MarcinWicha


Foto. Clarence Hudson White, Drops of Rain


 
 
 

Komentarze


tel. 660679486

©2019 by terapia.olesnica. Proudly created with Wix.com

bottom of page